• Rejestracja
Witaj! Zarejestruj się i zostań Super Radnikiem. Poznaj fajnych ludzi i odpowiadaj na ich pytania.

Radnik.pl to serwis, w którym możesz zadawać pytania innym użytkownikom i ekspertom, dzielić się wiedzą z innymi i zdobywać wiedzę na liczne tematy. Zobacz, jak możesz pomóc innym.

Radnik.pl korzysta z plików cookies, aby zapewnić Ci największy poziom usług. Dowiedz się więcej.

Może w ogóle dać sobie z tym spokój?

0 głosów
Nie wiem co sama już mam myśleć. Niech nie przesadzają, to dopiero 6 klasa. Jak o tym myślę, to wydaje mi się dosyć nieprawdopodobne. Otóż zaczęło się od tego, że dosłownie znikąd zaczął się mną interesować pewien A. Nawet nie pamiętam kiedy, a kiedyś nawet nie zwracał na mnie uwagi. Przez dobre prawie 6 lat. Podlizuje się mi, że ładnie się uśmiecham itd. Ale żeby nie przedłużać... Następnie musiałam usiąść w ławce z pewnym T. Miałam mu pomagać na lekcji matematyki. Od tamtego czasu on też zaczął się mną interesować. Zaczepiał mnie na tych lekcjach i się do mnie uśmiechał. W sumie to różne dziwne rzeczy wyprawiał. Potem zaczęło się z K. I ja to pamiętam. Na próbach akademii siedziałam z koleżanką na ostanich ławkach. Chłopacy z klasy siedzieli nieopodal na materacach. Zaczęli coś krzyczeć, że podobam się K itd. On przyszedł i mówił, że to nie prawda. To znaczy dosyć nieśmiało, bo on już taki jest. Jednak od tamtej chwili się do mnie uśmiecha, jak tylko na niego spojrzę. Zagaduje do mnie o byle co, ale zagaduje. Kiedyś ze trzy razy mi się czymś chwalił. Oczywiście, jak na niego przystało dosyć nieśmiało. Też mówił coś, że np. ładnie śpiewam. Jest jednak również M... No i tu trochę nie jestem pewna. Raz usiadł ze mną w ławce, bodajże na technice. Ale to dlatego, żeby nauczyciel nie zwracał na niego uwagi. Po jeszcze jakimś czasie A chciał usiąść ze mną w ławce. Z jego podejściem do mnie nie chciałam z nim przebywać mniej niż metr ode mnie. Doświadczylam już siedzenia przed nim więc... Jak to przystało na przyjaciółkę, kazała M usiąść ze mną. Cóż... Potem siadał ze mną dosyć często. Na pewnej lekcji przeprosił mnie, że ze mną nie usiądzie, bo jego kumpowi będzie smutno. (Nigdy ze mna nie siedział, wtedy jakoś zaczął.) Na lekcjach nie gadał jak najęty niegdyś do wszystkich. Tylko czasem coś zagadał i się trochę pośmialiśmy. Na przerwie było znowu normalnie. W sensie, jak zwykle się nie odzywałam za specjalnie do niego, a on tez. Nigdy się za bardzo nie lubiliśmy. Ostatnio A, T i K chcieli wszyscy zrobić sobie ze mną zdjęcie, jak byliśmy klasowo u fotografa. Zgodziłam się, a oni byli w siódmym niebue... Zastanawiam się co im wszystkim poodbijało? Czy coś się zmieniło? We mnie raczej nie. Dziwi mnie to, że wcześniej żaden ogólnie jakoś mnie nie zaczepiał, dopiero ostatnio . Poczekać na to co los przyniesie, czy jakoś wyjść z własna inicjatywą? Z jednej strony to kiedyś mi się podobało dwóch z nich. Teraz już nie wiem czy nadal tak jest.
pytanie zadane 8 czerwca 2013 w Miłość i związki przez użytkownika niezalogowany
 

Twoja odpowiedź

Your name to display (optional):
Prywatność: Twój adres użyty będzie jedynie do wysyłania tych powiadomień.
Weryfikacja antyspamowa:
Zaloguj lub zarejestruj się, aby nie przechodzić procesu weryfikacji w przyszłości.
nfz skierowania
Agile Software Development Team Poznan Poland
...