W internecie jestem duszą towarzystwa, ale w rl po paru godzinach z kimś jestem zmęczona, miałam tak zawsze ale od paru lat mam to dosłownie z każdym, wiem że wielu szuka miłości bo po prostu braknie im seksu ale ja z powodu leków które biorę mam problemy niby mogę się podniecić ale wolę utrzymywać ten stan niż go rozładować bo chyba straciłam czucie w ci... waginie dosłownie, raz na miesiąc *** to by było dużo już więc nie wiem czy o **** chodzi, od małego miłość romantyczna była dla mnie najwa żniejszą rzeczą w życiu i już w żłobku miałam crusha z serialu ale kiedyś chodziło tylko o popęd i ****, ostatnimi laty ciągle byli jacyś crushe albo zauroczenie w użytkownikach forów i nie mogłam żyć bez zakochania, natomiast niedawno (i dłuższyc czas) byłam zakochana ale znałam go tylko przez internet nie zdążyliśmy się poznać w rl bo zerwał znajomość, myślałam o nim z ciepłem na sercu, nie wiem już czy serio chcę jego (wydaje mi się że tak bo w czasie zakochania opdrzucałąm zaloty innych) czy to jakieś ogólnikowe parcie na miłość i po co mi to>? Z nim tylko pisaliśmy ale było tak kochanie i słodko... Ale od wielun lat żyję sama jednak ciągle byli jacyś crushe idole jacyś użytkownicy... skąd to się bierze i po co mi to? Czemu takie parcie na to skoro nie chcę ani seksu ani nie umiem z ludźmi siedzieć dłużej to po co michłopa, czemu nie mogę wciąż przestać o tym myśleć?